Wspomnienia‎ > ‎

CICHOCIEMNI 2006

opublikowane: 17 lip 2014, 05:55 przez Joanna Rojek
07-08.10.2006 r. - Wisła


Było fajnie :) Ba, powiem nawet, że super, bo to jedna z niewielu takich imprez na którą kiedykolwiek będę miał możliwość pojechać.

Koncepcja gry była inna niż wszystkich w jakich dotychczas miałem okazję brać udział, choć spodobała mi się bardzo. Organizatorzy wzorowali się na grach RPG w które sam grywam, wiec były i profesje (Saper, Szyfrant etc.), była rozbudowana fabuła, zupełna dowolność w wykonywaniu zadań pobocznych wraz z którymi zdobywało się wiedzę na temat uwięzionego jeńca. Ale zacznę od początku. Gra rozpoczęła się w sobotę rano na rynku w Wiśle. Na start przybyło 16 patroli. Zostały wszystkim przydzielone identyfikatory, każdy patrol dostał mapę i inne niezbędne podczas gry części ekwipunku.

I w drogę! Od momentu wyjścia wszystko zależało od nas. To kiedy jemy, kiedy śpimy, kiedy odpoczywamy. Jednak nie było tak łatwo. Punkty miały określone godziny otwarcia, a było ich dużo, także trzeba było się sprężać: "Trzeba iść do przodu, i nie ma, że boli". Ze szczęściem ja i mój patrol zaliczyliśmy je wszystkie, a były ciekawe. Wspinaczka, bieganie z noktowizorem, strzelanie, maskowanie czy włamywanie się do komputera to tylko niektóre z nich. Każdy partol miał swój system na przejście trasy i każdy był w jakimś stopniu dobry.

Podczas wykonywania zadań podocznych można było zdobyć informacje na temat zadania głównego. Jednak popełniliśmy ten błąd, że zbyt długo się przygotowywaliśmy do niego i ktoś nas uprzedził! Jednak chwała zwycięzcom, jeniec został uwolniony z pilnie strzeżonego niemieckiego obozu, ale gra trwała dalej! Ostatnie patrole przybyły do bazy około 5 nad ranem, a o 7 była już pobudka.

Później już tylko(albo aż:) apel i wręczenie nagród zwycięzcom, a czwórce osób z naszego Hufca ich upragnionych Harcerskich Znaków Spadochronowych.

Gra się skończyła a my zmęczeni, ale szczęśliwi wróciliśmy do domów. Chciałem jeszcze tylko bardzo podziękować organizatorom za tą wspaniałą imprezę.

dh. Kacper Gunia
Comments