Wspomnienia‎ > ‎

CICHOCIEMNI 2005

opublikowane: 17 lip 2014, 05:54 przez Joanna Rojek
1-2.10.2005 r. - Goleszów


Najgorzej jest zacząć pisać. Tak więc 1-2.10.05r. odbyła się 36 Ogólnopolska Gra Cichociemni. Zaczęła się ona na Równicy, na którą trzeba było wyjść, a następnie z niej zejść powrotem i udać się w stronę Wielkiej Czantorii gdzie należało spotkać Rudą z Mirkiem, a potem już prosto do Goleszowa. Różne patrole miały różne sposoby na dostanie się tam, jednak chyba każdy sposób był ciekawy i interesujący dla samych zainteresowanych.

Koło 15 pierwsze patrole dotarły do celu, po rozpakowaniu i ulokowaniu się w dychach nastąpiło oczekiwanie na obiad. Kiedy wszyscy obecni uzupełnili braki w energii zaczęło się strzelanie z wiatrówki, nadal brakowało dwóch patroli żeńskich, które po pewnym czasie dotarły i przyłączyły się do strzelania. Następnie przeprowadzono pojedynek strzelecki, który dostarczył wielu emocji szczególnie kiedy strzelały dziewczyny.

Do godziny 20 rozdano mapki, odpisano punkty, pouzupełniano braki w wyposażeniu jeśli takie wystąpiły, odbył się apel i losowanie godzin wyjścia poszczególnych patroli. Punktów było osiem, a w trakcie gry dowiedzieliśmy się o dwóch punktach dodatkowych, oprócz tego podczas gry na całym jej terenie odbywała się łapanka. Punkty były ciekawie rozłożone, a znalezienie ich bez latarek, busoli i mapy byłoby naprawdę trudne, chociaż znalazł się jeden patrol, który do godz. 24 radził sobie bardzo dobrze bez latarki. Jak się okazało nie trzeba być silnym komandosem żeby sprostać wszystkim zadaniom. Nie wszyscy na wszystkie punkty dotarli, a szkoda, bo na większości było ciekawie. Ostatni patrol do bazy dotarł ok. godz. 5 nad ranem, kiedy większość już spała, zmęczona całym dniem. Znaleźli się tacy, którzy dzielnie towarzyszyli organizatorom wokół ogniska, jedynego miejsca gdzie było w miarę ciepło.

Mimo zmęczenie i trudu wstawania po kilku godzinach snu chyba każdy był zadowolony, że jednak wziął udział w tej grze. Po spakowaniu się udaliśmy się na miejsce apelu, gdzie jeszcze w nocy składaliśmy telefon polowy. Nastąpiło ogłoszenie wyników i rozpoczęły się rozmowy o grze, które nie miały końca, każdy chciał się wymienić doświadczeniami i wspomnieniami zdarzeń, które miały miejsce nie tak dawno temu. Niestety w końcu wróciliśmy do bazy i trzeba było wracać do domu, niektórzy śpieszyli się na pociąg do Bielska, inni na autobus do Cieszyna lub do Wisły, a jeszcze inni wracali z kimś autem.

Nie wiem jak inni, ale ja z miłą chęcią w przyszłym roku znów wezmę udział w Cichociemnych, a tym, którzy jeszcze nigdy nie byli mogę powiedzieć, że mogą żałować.

och. Katarzyna Słowiok
Comments